Smartfony – tańsza opcja

Pierwszą, testową aplikację Krystian i Paweł stworzyli na początku roku. – Sami biegaliśmy po śniegu, żeby ją przetestować. Dane z naszych przebieżek zgraliśmy do Excela. Z łatwością mogliśmy zinterpretować parametry poszczególnych ruchów – opowiada Krystian.

Jak aplikacja działa w praktyce? Do jej obsługi wystarcza smartfon funkcjonujący w systemie Android (w przyszłości Krystian i Paweł chcą stworzyć rozwiązania także dla iPhone-ów i Windows Mobile) oraz zakładana na klatkę piersiową kamizelka, do której wkłada się telefon. LUDMO za pomocą GPS i akcelerometru (narzędzia, które służy m.in. do obracania ekranu w komórkach) wysyła na specjalny serwer informacje związane z ruchem zawodników.

Aplikacja mierzy m.in. maksymalną i średnią prędkość oraz przebyty dystans. Trenerzy mają do dyspozycji wykres z aktywnościami graczy w poszczególnych częściach treningu i meczu oraz analizę ich zaangażowania i wydolności – urządzenie wyświetla procentowy stosunek sprintów do truchtu, chodu i bezczynności danego zawodnika. Szkoleniowcy mogą też skorzystać z tzw. mapy ciepła, która pokazuje, w jakich strefach boiska poruszali się poszczególni piłkarze i jak realizowali założenia taktyczne.

– Standardowe smartfony wyposażone są w GPS o częstotliwości 10 hz i akcelerometr 100 hz. Wiele topowych klubów na świecie używa technologii o podobnych parametrach. Jeśli chodzi więc o czujniki, jesteśmy na podobnym poziomie. Uzyskujemy podobne dane. Oparcie się na smartfonach z pewnością jest opcją tańszą. Nie wykluczamy jednak, że w przyszłości wprowadzimy inne urządzenia – wyjaśnia Krystian

Aplikacja w Senegalu

Aby móc korzystać z aplikacji, trener musi zarejestrować się na specjalnym portalu internetowym i wypełnić dane o swojej drużynie. Wówczas otrzymuje kod aktywacyjny. Każdy zawodnik, który instaluje LUDMO, musi wpisać te liczby na swoim smartfonie. Dzięki nim aplikacje graczy synchronizują się z aplikacją trenera. Po sesji treningowej szkoleniowiec zgrywa dane z telefonów swoich podopiecznych i już dosłownie kilka sekund później widzi ich „osiągi” na swoim komputerze. Z łatwością może je porównywać z wcześniejszymi treningami.

Twórcy LUDMO nie ukrywają, że aplikacja jest dedykowana przede wszystkim seniorskim drużynom z niskim budżetem oraz grupom juniorów i trampkarzy. – To wbrew pozorom bardzo duży rynek. Tylko kilka klubów w Polsce za profesjonalny sprzęt pomiarowy z najwyższej półki jest w stanie płacić kilkaset tysięcy złotych za sezon – mówi Krystian Duława.

LUDMO oferuje rozwiązanie dużo tańsze. Podstawowy pakiet aplikacji ma kosztować drużynę ok. 100 euro miesięcznie, rozbudowany – ok. 300 euro. Dodatkowo każdy z graczy będzie musiał kupić kamizelkę. To koszt 60 zł.

Do tej pory aplikację testowało kilka mniejszych klubów ze Śląska i Zagłębia. Bardzo dobre wrażenie LUDMO zrobiło na piłkarkach i sztabie szkoleniowym Czarnych Sosnowiec. To drużyna występująca w Ekstralidze Kobiet.

– Liczby i statystyki to narzędzie, które jest niezbędne we współczesnej piłce nożnej. Dzięki aplikacji i kamizelkom mogliśmy m.in. zweryfikować, jakie są maksymalne możliwości szybkościowe i kondycyjne naszych zawodniczek i właśnie pod te parametry przygotować zajęcia o optymalnym natężeniu dla każdej z nich. Mieliśmy też podgląd na to, kto na pierwszych zajęciach przed nowym sezonem był zaangażowany na 100 proc., a kto nieco odpuszczał. Dla zawodniczek to dodatkowa motywacja do pracy. Monitorowanie treningów powoduje, że każda z nich daje z siebie wszystko. To zaangażowanie na pewno się przełoży później na formę w ligowych meczach. Testowanie aplikacji wywołało niemałą ekscytację wśród naszych pań. Był to powiew wielkiego, piłkarskiego świata – mówi Łukasz Wojtala, drugi trener piłkarek Czarnych Sosnowiec.

LUDMO at Czarni Sosnowiec – Gazeta Wyborcza — GRZEGORZ CELEJEWSKI

Sztab szkoleniowy klubu już podjął decyzję o długofalowej współpracy z LUDMO. W najbliższych dniach aplikacja będzie także testowana w… Senegalu, przez jeden z topowych klubów tamtejszej ligi, Stade de Mbour.

– Kolega, z którym pracowałem kiedyś w Niemczech, pochodzi z Senegalu. Ma wiele kontaktów w środowisku piłkarskim. Opowiedział tamtejszym działaczom o naszej aplikacji i – jak mi relacjonował – spotkała się ona z dużym entuzjazmem. Wysłaliśmy pocztą nasze kamizelki, lada dzień powinny dojść. Afrykański rynek z pewnością może być dla nas dużym wyzwaniem, ale w pierwszej kolejności koncentrujemy się na Polsce i Europie Wschodniej. Mamy ambitny plan, żeby do końca roku LUDMO było obecne w co najmniej kilku krajach – zapowiada Krystian Duława.

Szukając futbolowych talentów

Twórcy aplikacji cały czas pracują nad jej udoskonaleniem. Zaprosili do tego naukowców z Politechniki Śląskiej. Niebawem w LUDMO mają się pojawić nowe opcje. Będzie ją można połączyć m.in. z czujnikiem rytmu serca.

– To rozbudowany pakiet, który jest już w zasadzie w końcowej fazie rozwoju. Będzie m.in. rozpoznawał, której nogi zawodnik użył do podania czy strzału. Czasem trenerzy przygotowują zajęcia polegające na doskonaleniu tej słabszej. W praktyce szkoleniowiec nie zawsze ma jednak możliwość dopilnowania, czy jego młodzi podopieczni nie pomagają sobie na takim treningu sprawniejszą nogą. W potreningowym raporcie z łatwością będzie mógł zweryfikować, kto oszukiwał. Zależy nam też na przygotowaniu drużynowej mapy aktywności. Żeby trener widział np., czy obrońcy potrafią ustawić się w jednej linii i jak często skrzydłowi angażują się w grę defensywną – dodaje Duława.

Jak podkreślają twórcy LUDMO, ich aplikacja może przyczynić się do technologicznej rewolucji w wielu mniejszych klubach piłkarskich na całym świecie. System ma pomóc w odnajdywaniu futbolowych talentów i szlifowaniu ich umiejętności. – Dajemy trenerom dodatkowe oczy. Dzieciaki z kolei mogą poczuć się jak Messi, Ronaldo czy Lewandowski. Oni też biegają w czarnych kamizelkach z GPS. Część z tych młodych adeptów piłki być może po czasie stwierdzi: „E, to bez sensu, cały czas nas ktoś podgląda”, ale dla tych najambitniejszych z pewnością będzie to ogromny zastrzyk motywacji do dalszej pracy – mówi Krystian Duława.

Aplikacja LUDMO, choć przygotowana przede wszystkim dla piłkarzy, może sprawdzić się także w innych sportach. Krystian Duława i Paweł Gnych planują rozwiązanie dedykowane dyscyplinom uprawianym w zamkniętych pomieszczeniach.